Posted by admin On November - 25 - 2017 Comments Off

“Może Was nieco dziwić dopisek o treściach dla osób pełnoletnich zawartych w tej recenzji, ale gdy zastanawiałem się nad tym, jak oddać atmosferę tego produktu doszedłem do wniosku, że zdecydowanie lepiej można to zrobić za pomocą wulgaryzmów, których w tej produkcji nie brakuje. Skoro sama gra jest tylko dla osób pełnoletnich dlaczego recenzja też nie może być potraktowana w ten sposób?

Jak już pewnie każdy z Was wie Bulletstorm to produkcja naszego rodzimego studia z Warszawy – People Can Fly. Jest to FPS, w którym wcielamy się w postać Graysona Hunta byłego najemnika, który, jak się później okazało, mordował niewinnych ludzi pomagając w ten sposób swojemu dowódcy ukryć jego czarne interesy. Nasz bohater jest teraz poszukiwany w całym wszechświecie, a za jego głowę wyznaczona została olbrzymia nagroda (śmierdzi to trochę Riddickiem). Pewnego pięknego dnia statek naszego ulubieńca zostaje zaatakowany przez łowców nagród. Efektem jest oczywiście katastrofa na najbliższej planecie. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – dokładnie w tym samym miejscu znajduje się również człowiek odpowiedzialny za nagonkę na Graysona. Jak się już możecie domyślać polowanie na tego Pana zaczyna się w momencie uruchomienia gry.

Fabuła napisana została przez osobę, która na co dzień zajmuje się tworzeniem historii dla Marvella więc to do czegoś zobowiązuje. Tak się jednak składa, że sam początek tej produkcji jest najlepszą jej częścią. Chodzi mi tutaj oczywiście o kwestię fabularną. Niestety później całość robi się strasznie przewidywalna i nudna. Na szczęście sytuacje ratują nieco dialogi, które nadają specyficznego, strasznie chamskiego i wulgarnego klimatu tej produkcji. Teksty typu „w prawej ręce trzymam Whiskey, a lewą mieszam sobie w jajach” są na porządku dziennym. Całość jest po prostu przesiąknięta tego typu humorem, co niektórym może się spodobać, a innym nie. Ja należę do tej pierwszej grupy. Nie żebym był jakimś zwyrodnialcem który na co dzień klnie na lewo i prawo, ale nie mam nic przeciwko takiej prezentacji fabuły.

Nie wiem jak Wam, ale to co mnie najbardziej podobało się w pierwszej części Gears of War to możliwość rozrywania przeciwników na strzępy za pomocą różnego arsenału, więc gdy dowiedziałem się, że w Bulletstormie właśnie taka zabawa będzie esencją gry byłem niezmiernie ucieszony tym faktem. Całość kręci się wokół punktów nazywających się Skill Points, które otrzymujemy za najbardziej efektowne rozwalenie naszych przeciwników. To za nie możemy ulepszyć swój arsenał i kupować amunicję, co jest zdecydowanie dobrym pomysłem. Do dyspozycji otrzymujemy kilka bardzo ciekawych i świeżych broni (czterolufowa strzelba, pociski przywiercające oponentów do ścian) które pozwolą nam na zabawę z przeciwnikami oraz kilka takich, których nieco zmienione odpowiedniki (snajperka z Singurality) już gdzieś widziałem. Każda z nich ma dwa tryby strzału co jeszcze bardziej urozmaica zabawę. Do tego dochodzi kopniak pozwalający na wybicie przeciwników w powietrze zostawiający ich w zwolnionym tempie i ślizg działający w bardzo podobny sposób. laptopy poleasingowe Kraków Kolejną rzeczą wzbogacającą arsenał jest smycz dzięki której przyciągniemy do siebie wrogów i wprowadzimy ich w tryb spowolnionego lotu aby móc spokojnie odstrzelić im jądra.

Comments are closed.